[VIDEO] Warum beantworten das Landgericht Freiburg und die Leiter der Haftanstalt nicht die Fragen der Journalisten zum Fall des inhaftierten Studenten? Demonstration heute um 11:00 Uhr vor der Deutschen Botschaft in Warschau!
Warum ignorieren die Deutschen, die sich als Vorbild für Rechtsstaatlichkeit verstehen, journalistische Fragen nach der Freiheit des polnischen Studenten Oskar Gwizdała?
Heute um 11 Uhr findet die Demonstration der Eltern des in Freiburg inhaftierten Studenten vor der deutschen Botschaft in Polen statt.
Wir schreiben seit einigen Tagen über diesen schockierenden Fall, alle Artikel finden Sie unter dem Link:
Heute Nachmittag zeigen wir auf unserem Portal Patriot24.net und unserer Plattform Telewizja.Patriot24.net sowie in sozialen Medien deutschlandweit einen Videobericht von der Demonstration vor der Deutschen Botschaft in Warschau. Sie beginnt um 11 Uhr und endet mit dem Versuch, dem deutschen Botschafter in Polen eine Petition zu überreichen, die Diskriminierung, Achtung des Rechts und Freiheit polnischer Bürger in Deutschland betrifft.
Gestern haben wir versucht, das Sekretariat des Botschafters und den Pressesprecher zu kontaktieren, um die Petition zu einem so wichtigen Thema heute erfolgreich zu übergeben. Wir haben den ganzen Tag auf den versprochenen Rückruf gewartet, aber niemand hat sich bei uns gemeldet.
Wir wissen nicht, ob der Botschafter der Bundesrepublik Deutschland in Polen die internationalen Standards für die Annahme von Petitionen einhalten wird. Aus diesem Grund stellen wir das gesamte Dokument bereits jetzt der Öffentlichkeit in polnischer und deutscher Sprache vor.
Alle neuen Informationen zu diesem schockierenden Thema werden wir regelmäßig auch über Facebook, Twitter, Instagram, Telegram, Albicel und unseren Sender Telewizja.Patriot24.net weitergeben.
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.